Archiwum
Kategorie
Promocja
19 października 2011 (18:02:32)
kategoria: Ogólne |
Rowerowe wieści
Zdobyłam taką kondycję, że potrafię już przywieźć młodego z przedszkola (znaczy wjechać pod tą cholerną górę z obciążeniem). Kupowanie nowego roweru chyba odsunie się w czasie, przerzutek już mi tak nie brakuje. Teraz irytują mnie rowerowe wentyle przez które powietrze ucieka i ciągle muszę dopompowywać koła.
Zbadałam swoje nogi w Spondylusie i Ortofachu
Dowiedziałam się dużo nowych, nieciekawych/ciekawych rzeczy o moich stopach, nogach, biodrach, kręgosłupie. Mam wizytówkę fizjoterapeuty z którą na razie nic nie zrobię i pobraną miarę na wkładki. Po dokładnym rozpytaniu zdecyduję się na dostosowane Bauerfeind w Ortofachu. Drogie piekielnie ale potrzebuję ich bo pracuję głównie głową i nogami.
28 września 2011 (12:06:50)
kategoria: Ogólne |
Wczoraj odebrałam samochód z warsztatu a dziś znów dwóch panów pomogło mi go odpalać na pych. Czyżby wymieniony został sprawny alternator? :(
Czasem jest ciężko bez samochodu ale jego awarie i pogoda sprzyjają mojemu jeżdżeniu rowerem. Jak nie mam do przewiezienia jakiś dużych ładunków albo młodego pod górkę to jest dobrze. Obawiam się jednak, że koszty napraw auta zrównają moje plany dotyczące kupna nowego roweru.
22 września 2011 (11:13:26)
kategoria: Ogólne |
Dzień bez samochodu Od 4 dni świętuję (połowicznie) dzień bez samochodu - wożę syna do przedszkola rowerem. Dziś będę świętować na całego - wrócimy autobusem. Szczecin nie jest wymarzonym terenem na rower, nie chodzi nawet o znikomą ilość DRÓG rowerowych, tylko o górki. Mam 2 rowery - starą DDR'owską damkę i górala kupionego jeszcze w podstawówce. Góral niby nie jest za mały i fajnie się nim jeździ ale bolą mnie od jazdy nadgarstki. Damka jest super wygodna ale ma mało biegów (niby jest ich 5 ale dla mnie wyczuwalne są 3). Odkąd jestem mamą rower służył mi tylko do rekreacji ale teraz próbuję to zmienić, ponieważ: 1 - lepiej się czuję jak codziennie przejadę kilka kilometrów 2 - lepiej się czuję wiedząc, że mniej zanieczyszczam środowisko 3 - oszczędzam: a) czas b) pieniądze. Ad. 3. a. Odwiezienie młodego i powrót na "stanowisko pracy" zajmuje mi co prawda ok 2x więcej czasu niż samochodem ale za to dużo mniej niż autobusem. Poza tym po tak udanym poranku nie muszę szukać czasu po południu na jazdę rowerem dla zupełniej rekreacji. Pies na razie woli spacery piechotą niż biegi przy rowerze. Ad. 3. b. Google wyliczyło, że taka poranna przejażdżka moim autem to ok 5-6zł. Czyli miesięcznie mogę tak 100zł zaoszczędzić. Nie piszę już o hipotetycznych oszczędnościach na fitnessie na który się nie zapisałam mimo szczerych chęci wiosną. Sezon rowerowy dawniej trwał u mnie od stycznia do grudnia. Mam nadzieję, że teraz też tak będzie i uda mi się pieniądze zaoszczędzić na zakup lepszego roweru (miejski z dużą ilością biegów). Niniejszym składam publiczną deklarację silnej woli.
Wychowaj optymistę!
29 lipca 2010 (16:51:28)
kategoria: Ogólne |
Od tego jak nastawieni jesteśmy do świata zależy w dużej mierze co nas w życiu spotka. Ludzie nastawieni pozywtynie do życia dostają więcej! Badania na temat optymizmu pokazują, że optymiści żyją dłużej, dostają lepsze stopnie i są zdrowsi.
To jak będzie nastawione do świata dziecko zależy od poczucia poczucia bezpieczeństwa wyniesionego z doświadczeń w rodzinie. Od urodzenia mniej więcej do pierwszych urodzin kształtuje się w dziecku ufność bazalna czyli jego nastawienie do świata.
Jeśli opiekun reaguje na wszystkie jego sygnały i zaspokaja potrzeby, postrzega ono świat jako bezpieczny, pełen godnych zaufania i wiarygodnych ludzi a siebie jako osobę wartą tego czego pragnie.
Czego pragną niemowlęta?
Jeść, pić, mieć sucho. Czy to aby na pewno wszystko? Oczywiście, że nie. Największą potrzebą dziecka jest bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Dopiero potem jest jedzenie, picie i komfort dla ciała. Czy to już wszystko? Zdecydowanie nie, dziecko które ma zapewnione podstawowe potrzeby chce poznawać świat, najlepiej z perspektywy dorosłego.
Przyda się chusta!
Nie da się takich warunków zapewnić dziecku leżącemu w wózku czy łóżeczku, trzymać dziecka na rękach całymi godzinami też nie jesteśmy w stanie. Noszenie w chuście pomaga poznać potrzeby dziecka, zapewnienia bliskość ale oszczędza Twój kręgosłup, uwalnia ręce i pozwala na aktywne życie z maluchem.
W zdrowym ciele zdrowy duch.
Poza tymi zaletami noszenie w chuście to gimnastyka dla Ciebie i dziecka. Podczas noszenia chusta dokładnie przytrzymuje całe ciało dziecka i zapewnia prawidłowy rozwój układu kostno-mięśniowego. Trójwymiarowy ruch jakiego dziecko doświadcza w takt Twoich kroków stymuluje zmysł równowagi a poddanie się łagodnym, kołyszącym ruchom sprzyja rozluźnieniu.
Prawda, że to wszystko brzmi jak magia?
Chusta działa jak różowe okulary tzn. możliwe, że nadal twoje dziecko będzie czasem nieszczęśliwe ale inaczej będzie do tego podchodzić. Kiedy poczuje się zmęczone, będzie mogło się schować w chuście i przytulić do Ciebie. Noszenie dziecka brzuchem do brzucha (tak nosi się maluchy) powoduje, że mają lepsze trawienie a nawet jeśli zdarzą się kolki to Twoje ciepło i delikatny masaż podczas chodzenia będą je łagodziły.
Co to jest chusta?
Pewnie wiesz, ale napiszę. To kawałek specjalnego materiału o szerokości 70cm i około 5 m długości. Dzięki odpowiedniemu zawiązaniu i dociągnięciu zapewnia bezpieczeństwo dziecka i naszą wygodę. Myślisz pewnie, że początki będą trudne? Nie martw się na zapas. To proste jak wiązanie sznurowadeł (gdy się ma 6 lat), więc początkującym (i zaawansowanym przy pierwszych próbach noszenia na plecach) przydają się warsztaty lub konsultacje na które serdecznie zapraszam.
Zaległy wpis
21 kwietnia 2010 (11:19:29)
kategoria: Ogólne |
Nie idzie mi pisanie bloga. Znów minął miesiąc bez wpisu.
Leczenie ran w środowisku wilgotnym - zdecydowanie polecam. Po 5 dniach palec młodego był na tyle podleczony, że przerzuciliśmy się na zwykłe plastry oddychające. Teraz po miesiącu widać tylko, ze lekko krzywy ma opuszek (jak na prawie odkrojony to mało i się pewnie z biegiem lat wyrówna). Blizna nie jest wyraźną kreską tylko takim bardziej czerwonym miejscem. Babcia nie mogła znaleźć który to palec bez dłuższego przyglądania się :).
Niedługo napiszę coś o warsztatach Grundvigowych na których byłam w Warszawie.
leczenie ran w środowisku wilgotnym i serwetki
20 marca 2010 (22:48:10)
kategoria: Ogólne |
Testuje na młodym leczenie ran na wilgotno. Ostatnio popularna metoda. Mam na czym bo młody sobie prawie ukroił opuszek palca wskazującego lewej reki. Porwał ze stołu nóż i kroił sobie jabłko ale tępą stroną a palca ostrą. Krew się lała okropnie ale zalepiłam plastrem.
Do szycia ran mam negatywne nastawienie, tzn. jak tylko skóra i ewentualnie kawałek mięśnia przecięty to nie idę szyć. W ja miała raz szyty a raz klejony łuk brwiowy, z psów tylko pierwszy miał szytą poduszkę w łapie (resztę kleiłam sama). Nawet plastrem nietkanym oddychającym klejone rany mi i moim zwierzakom lepiej się leczyły niż szyte.
Następnego dnia moja mama zmieniła mu plaster nietkany oddychający na "Granuflex extra thin". To jest taki opatrunek z warstwą żelową od spodu która wchłania przesącz komórkowy i rana goi się na morko. Tak jakby w kompresie z własnego osocza. Na moje to wychodzi, że plaster jest zamiast strupka, a że jest elastyczny to nie pęka i nie boli tak bardzo. Niby nie nowość ale jednak do tej pory nie używałam w domu.
"Opatrunek Granuflex zbudowany jest z karboksymetylocelulozy sodowej, pektyny i żelatyny zawieszonych w macierzy polimerowej. Opatrunek Granuflex tworzy wilgotne środowisko gojenia rany. Zapewnia okluzję. Wspomaga usuwanie martwych tkanek z rany na drodze autolizy. Stymuluje regeneracje naskórka. Chroni ranę stanowiąc barierę antybakteryjną."
O dziwo młody w ogóle nie zwraca uwagi na ten palec. "Au" mówi dopiero jak nim gdzieś solidnie walnie. Przy drugiej zmianie opatrunku były cyrki ale to chyba głównie ze strachu no i trochę pewnie bolało odrywanie plastra obok rany (bo do rany to się ten żel nie przylepia i to mi się też podoba).
Jeszcze sobie popisałam z kobietami na forum o stripach (plastrach zamiast szwów). Ponoć firmy 3M są godne polecenia. Przy używaniu stripów dobrze jest odtłuścić skórę (nie ranę) najpierw spirytusem, odczekać chwilę by wyschła i wtedy nakleić.
Na zwykłe otarcia znajoma pediatra poleca Nexcare w spray'u na rany. Idzie wiosna jak dzieciaki zaczną szaleć to się pewnie wiedza ta niestety przyda.
A teraz o chusteczkach :).
Odkryłam o co biega w Decoupage'u. Nie jestem wielką fanką tak ozdobionych przedmiotów bo często ładniejsze były przed zdobieniem. Ale wzięłam się za ozdabianie wydmuszek. Nie przewiduję czasu święta a na wydrapywane pisanki jak w latach poprzednich. To, czyli zdobienie techniką decoupage daje ogromną satysfakcję ze zrobienia czegoś "tfurczego" i nie wymaga prawie żadnych zdolności manualnych :). Jak skończę to wkleję zdjęcie.
Kwartał kursów
14 marca 2010 (21:35:32)
kategoria: Ogólne |
Hej,
sama siebie nie poznaję - szkolę się, w temacie macierzyństwa i gender a nie nauk ścisłych.
W styczniu pojechałam do Poznania na kurs laktacyjny. Kurs super - profesjonalny, użyteczny i do tego ciekawie prowadzony. Tylko jest jeden problem - nie jestem pielęgniarką ani lekarzem, tylko biologiem i mam ograniczone możliwości pomagania matkom. Niestety wiedzy mam więcej niż większość w.w. którzy nie przeszli takiego kursu (o zgrozo, przed kursem też tak było). Trochę dziwi mnie wpychanie "normy biologicznej" którą spokojnie mogliby się zająć inni specjaliści w ręce medycyny.
W lutym pojechałam do Warszawy na szkolenie chustowe. (Czy ja pisałam, że swojego syna noszę?) Kurs prowadzony przez Akademię Noszenia i ten też okazał się strzałem w 10 pod względem merytorycznym i również ciekawym doświadczeniem. Jestem doradcą ds. noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich akredytowanym przez Akademię Noszenia.
Za to 6 marca byłam wolontariuszem na Big Swap Party organizowaną przez MediaDizajn :). Swapy cenię za:
- ograniczanie bezsensownego kupowania nowych ubrań,
- bezgotókowość dającą inne poczucie wartości rzeczy
- i możliwość spotkania ciekawych osób.
To był drugi oficjalny szczecińskie swap - równie udany jak pierwszy.
"- Książki to był pomysł jednej z mieszkanek Szczecina, która napisała do nas w tej sprawie maila – mówi Karolina Bałdyga, koordynator imprezy. – Dzięki poszerzeniu formuły na naszej imprezie mogą się pojawić także panowie, którzy mogą tu znaleźć coś dla siebie." cyt. Moje Miasto.
Tak, tak książki to mój pomysł :). "Zadymę" K. Dunin wymieniłam na "Gender dla średnio zaawansowanych" I. Iwasiów. A książeczkę dziecięcą niezachwycającą młodego na piękny sweterek bliźniak dla mnie. Zdobyłam też długi ciepły sweter i kilka drobiazgów.
Poza tym pobyłam sobie w fajnym artystyczno-babskim gronie :) i piszę się na kolejne akcje z nimi. Jeszcze płytę Indios bravos z 2007r. z autografem gitarzysty mam z loterii- nie był zadowolony jak mu powiedziałam, że będę przy niej sprzątać bo taka pozytywna jest :P.
Niedługo jadę znów do Warszawy na warsztat- strategie samodzielnego organizowania się rodziców.
Na kwiecień nie mam jeszcze planów na wyjazdy szkoleniowe. W zasadzie tylko dlatego, że narobiłam sobie długów przez te 3 miesiące szkolenia się. Teraz będę musiała jakoś to finansowo nadrobić (szukam pracy).
Kawa
25 września 2009 (09:42:49)
kategoria: Ogólne |
Ponoć ilość nałogów jest stała, tylko się zmieniają. Jestem uzależniona od kawy, prawdopodobnie od internetowych pogaduch ze znajomymi. Uzależnienie pierwsze, tłumaczę sobie niskim ciśnieniem.
Dziś w połowie kawy, czyli coraz bliżej jawy (o fu, rym!) wsadziłam masło do mikrofalówki. W sumie nic dziwnego, często tak je zmiękczam. Niecierpliwa jestem a młody niecierpliwy i głośny. Gdybym zrobiła to tak jak zwykle, nie miała bym ślicznego ogniska w mikrofali. Wsadziłam masło w firmowym papierko-sreberku. O dziwo, nie walnęło, nie huknęło tylko tylko właśnie się zapaliło. Efekt wybudzający i tak nastąpił.
Podsumowując:
- pić kawę wcześniej,
- nie pić kawy tylko wkładać różne przedmioty do mikrofalówki,
- ewentualnie zostawiać masło na noc na stole.
Klucze
22 września 2009 (19:51:21)
kategoria: Ogólne |
Blogi mają ludzie którzy mają coś do powiedzenia, do pokazania albo mają ciągoty grafomańskie. Nie mam pojęcia do której kategorii się podczepić. Ponoć jestem na tyle zakręcona, że mogę dostarczać rozrywki opisując co mi się (nie)udało.
Mam jeden niezaprzeczalny sukces na koncie - rozrodczy. Młody ma 17m-cy, uwielbia klucze.
W związku z tym przepadł kilka dni temu klucz od śmietnika. Dziś pożyczyłam od sąsiada i pojechałam dorobić. Dorobiłam, było nawet śmiesznie. Pan mnie namawiał na piękne, drogie klucze. Ale bez przesady, klucze do śmietnika nie muszą być piękne - najtańsza opcja 2sztuki za 25zł mi wystarczyła (drogo jakoś w tych centrach handlowych). Posiałam propagandę chustowo-nosidłową nosząc młodego w podaegi (bo zapomniałam mu buty założyć).
To tylko wstęp. Dalej pojechałam na pocztę i do sklepu. Odebrałam paczkę, zrobiłam zakupy bez rewelacji i komplikacji. Otworzyłam bagażnik wrzuciłam zakupy, torebkę na tylne siedzenie, młodego z kluczykami w łapkach fotelik (tyłem do kierunku jazdy) i...
To już wiecie, że zatrzasnęłam dziecko w samochodzie? Młodemu się podobało, bo nie zdążyłam go przypiąć. Podobało mu się też jak panowie, budowlańcy po pracy, próbowali otworzyć auto drutem. Dzwoniłam na domowy (bo tylko ten nr pamiętałam a telefon w torebce!) ale marmeza jeszcze w domu nie było. W końcu, eleganccy ludzie z auta obok zaoferowali się, że mnie do domu i z powrotem podwiozą po zapasowe klucze. Dobrze, że blisko było, ale tak szybko nie wbiegłam po schodach jeszcze chyba nigdy. W drodze powrotnej dowiedziałam się, że:
- wyglądam 10 lat młodziej,
- mąż to musi mieć ze mną zabawnie,
- przydało by się to gdzieś opisać.
Na parkingu, czterech panów bujało moim autkiem. Młody jednak zauważył, że fajnie, fajnie ale gdzie ta mama ?! Jak przyjechałam to nie płakał ale miał ślady po łzach na policzku.
Wszyscy rozjechali się b. szybko, wśród ogólnego machania "pa pa". Jest jednak dużo, sympatycznych i pomocnych ludzi.
Chyba muszę:
- kupić lecytynę,
- pić mniej/więcej kawy,
- nie dawać młodemu kluczyków od auta (ale przecież równie dobrze mogła bym je schować do torebki i w niej zatrzasnąć).
Długie. Czyżby jednak grafomania?